Brokat rozjaśnił myśli,
w mrocznym sklepieniu czaszki
zatańczył chochlik ognisty
-Toasty i toasty.
Tańczą rozchwiane nogi
w serpentyn barwnych paskach.
Jak nie postradać głowy?
-Toasty po toastach.
Szampanów kanonada
jej oczy biją blaskiem.
Kocham ją, czy się mylę?
-Znów toast za toastem.
Nad ranem sen, a potem
głowa zmęczona, ciasna.
Czy miłość to sprawiła,
czy to stan po toastach?
Człowiek gatunek ssak
ma dziwna cechę w sobie.
W młodości ssie mleko matki,
a później każdą osobę ssie,
raczej powiem wysysa,
bo tak jest ukształtowany,
że choćby jest niedossany.
Gdy raz zdobędzie już stołek,
to zwykle tak doń się przyssie,
że inny ssak choć się stara,
to już go stamtąd nie wyssie.
Walka o stołek, koryto
zwyczajny w przyrodzie jest znakiem.
Szczególnie się uwydatnia,
gdy człowiek jest ssakiem Polakiem.
krew płynie po stołach
nóż mięso rozrywa
tu leży słonina
tam smalec wypływa
jelita i flaki
wątroba się trzęsie
i jęzor zsiniały
na tłustym drży mięsie
tam leży śledziona
i płuca i serce
mózg gęsty i zsiadły
wyjęty przy nerce
wnętrzności i skóra
krew czarna zakrzepła
a jeszcze niedawno
krążąca i ciepła
tętnice i żyły
i chrząstki i kości
woreczek żółciowy
i kiszki i mdłości