Ta wiosna się nie zazieleni liściem
- pachnącym
- jak aksamit

nic nie okryje kiru ziemi
- sukienką łąki
- mchu pierzami

tej wiosny nie zwiastuje słowik
lecz szczebiot ptaków metaliczny
który nadają megafony
ukryte w drzewach
syntetycznych

ta wiosna będzie całkiem dżdżysta
lecz deszcz nie zmyje ciał z chodnika
bo każda kropla
gęsta
tłusta
jak jad wypalać będzie
wnikać w ziemię zatrutą i jałową

tej wiosny nie powita słowo
kocham
i słońce nie rozświeci
jedynie stara wyliczanka
w smogach wieczora i poranka:

-dzień dobry dzieci-śmieci
gdzieście były
coście robiły

-byłyśmy na ziemi
i zrobiłyśmy TO


otworzył wszystkie okna na świat
a świat się zamknął w czterech ścianach

wyszedł by szczerze porozmawiać
lecz zewsząd tylko mowa trawa

napisał wydał cztery książki
te przeszły niezauważone

otworzył serce swe na miłość
przeszła jak burza spustoszyła

dopiero gdy w tramwaju tłocznym
wysmarkał się w sąsiadki mankiet
wzbudził zgorszenie i uwagę

ktoś zajął się jego przypadkiem