Ta wiosna się nie zazieleni liściem
- pachnącym
- jak aksamit
nic nie okryje kiru ziemi
- sukienką łąki
- mchu pierzami
tej wiosny nie zwiastuje słowik
lecz szczebiot ptaków metaliczny
który nadają megafony
ukryte w drzewach
syntetycznych
ta wiosna będzie całkiem dżdżysta
lecz deszcz nie zmyje ciał z chodnika
bo każda kropla
gęsta
tłusta
jak jad wypalać będzie
wnikać w ziemię zatrutą i jałową
tej wiosny nie powita słowo
kocham
i słońce nie rozświeci
jedynie stara wyliczanka
w smogach wieczora i poranka:
-dzień dobry dzieci-śmieci
gdzieście były
coście robiły
-byłyśmy na ziemi
i zrobiłyśmy TO
zaprawdę wielka bitwa
a przez to i zwycięstwo
godne bicia medali
i w dzwony
i przegranych
zaprawdę w takich czasach
zwycięstwa się gromadzi
łatwiej niż lud w kościołach
łatwiej niż prawdy w głowach
łatwiej niż sprawiedliwych
zaprawdę nieuczciwych
nie trzeba brać orężnie
wie o tym dobry strateg
i słowo POKÓJ kładzie
i wielką dłoń na mapie
siada na tronie zdradzie
i już komunikuje
jabłkiem ze złota w dłoni
dławcie się
kruszcie zęby
oczy obróćcie w koło
krztuście się
drżyjcie gęby
bijcie o mury głową
co słyszę
głuche jęki
rezonans pustych czaszek
odchodzę w ciszę klęski
i po was nie zapłaczę
więc wy nie płaczcie po mnie
gdy wrócę
szyki zbrojne
zasieki fosy wały
nie będą mi przeszkodą
syn klęski synem chwały
prawda archeologią
krew płynie po stołach
nóż mięso rozrywa
tu leży słonina
tam smalec wypływa
jelita i flaki
wątroba się trzęsie
i jęzor zsiniały
na tłustym drży mięsie
tam leży śledziona
i płuca i serce
mózg gęsty i zsiadły
wyjęty przy nerce
wnętrzności i skóra
krew czarna zakrzepła
a jeszcze niedawno
krążąca i ciepła
tętnice i żyły
i chrząstki i kości
woreczek żółciowy
i kiszki i mdłości