filozofie w obłokach
nędzny jaskiniowiec pyta ciebie
idei mesjasza
czy platońska miłość jest twoja
czy nasza
czy niczyja czyli boska
niedostępna
czy nam ludziom dana tylko ta występna
którą wciąż kapłani z ambon ganią
którą ty sam ganisz jako płytką
pierwszą klasę w piękna szkole
ja gdy innej mieć nie mogę
ta ja wolę od miłości piękna
co jest pięknem samym w sobie
tam za grobem ona żyje
ja nim w grobie przysnę wieki
tu chcę kochać tak jak umiem
bo daleki od idei jestem w lochu
lecz się zbliżam chyba do niej krok po kroku
i się boję
czy nie zatka mnie zdumienie
gdy ta miłość sama w sobie będzie cieniem
jakiejś innej
która większym światłem płonie
jak kochają tam w zaświatach mój Platonie
zbadaj problem ten bo tutaj krąży plotka
że w zaświatach przyjdzie wszystkim nam się
spotkać
miłość chwalić trzeba wszędzie
pięknie
hucznie
zobaczymy się niedługo
szykuj Ucztę
liberałowie krzyczą wolność
tłum rozwścieczony woła równość
osoba mówi mąż kościoła
a wszyscy razem lepią gówno
jak Prometeusz lepił glinę
by z bryły stworzyć ludzką postać
Ja Nowy Hamlet wiążę linę
i myślę
odejść czy pozostać
odejść
wywieść biały sztandar
z ciała bez jednej kropli życia
pozostać
milczeć wzrokiem Giaura
mierzyć obłudnie ich oblicza
odejść
tam gdzie umilkły słowa
tam gdzie idee szczere żyją
pozostać
czytać Księgę Hioba
czekać aż inni mnie zabiją
odejść
chcę nie chcę wiem odejdę
zamieszkam hen na kresów kresach
pozostać
dobrze głupcem będę
dajcie mi lampę Diogenesa
to ziarenko
mała złota kuleczka
ciepła nadzieją szczęścia
kiełkuje
pączki
jak zachwyty nad światem
wybuchają
świeżością liścia
to ziarenko
mała złota kuleczka
pęcznieje jak gąbka
oddechem
słowem
gestem
z wodospadu oczu
spija krople spojrzeń
to ziarenko
mała złota kuleczka
wydało kwiat
jeszcze go nie nazwałem
bo jak mam nazwać imię
na wdechu zachwytu