na ulicy Spraw Ostatecznych
spotkał Hamlet drżącą staruszkę
i gdy patrzył długo w jej oczy
dwie gasnące żarówki matowe
to wyczytał że jest potomkiem
niejakiego Szymona z Cyreny

chwycił wówczas staruszkę z rękę
dał jej trochę energii i wiary
gdy stąpała po szczeblach drabiny
nieporadnie
niepewnie
nieśmiało

potem patrzył jak dusza jej świeża
przesiąkała przez taflę lustra

patrzył
trzymał dłoń - filiżankę
aż w niej życie do reszty ostygło
aż wypite zostało do końca
jak cykuta

wzleciała do słońca


Hamlet płacze
tylko nocą do poduszki
w samotności
w pustym oknie z papierosem

łzy nie ciekną przez kobiety
przez brak grosza
nie przez pracę
ma sukcesy
zrozumienie

tylko nocą w samotności
jaśniej widać
że w promieniach słońca
mało w nas człowieka

na otarcie łez
lub dla ich przepływu
spiker radiowy podaje

noc dzisiejsza
będzie krótsza
od najdłuższej

od Wiecznej Nocy Prawdy