krew płynie po stołach 
nóż mięso rozrywa
tu leży słonina
tam smalec wypływa
jelita i flaki
wątroba się trzęsie
i jęzor zsiniały
na tłustym drży mięsie
tam leży śledziona
i płuca i serce
mózg gęsty i zsiadły
wyjęty przy nerce
wnętrzności i skóra
krew czarna zakrzepła
a jeszcze niedawno
krążąca i ciepła
tętnice i żyły
i chrząstki i kości
woreczek żółciowy
i kiszki i mdłości


liberałowie krzyczą wolność
tłum rozwścieczony woła równość
osoba mówi mąż kościoła

a wszyscy razem lepią gówno
jak Prometeusz lepił glinę
by z bryły stworzyć ludzką postać

Ja Nowy Hamlet wiążę linę
i myślę
odejść czy pozostać

odejść
wywieść biały sztandar
z ciała bez jednej kropli życia

pozostać
milczeć wzrokiem Giaura
mierzyć obłudnie ich oblicza

odejść
tam gdzie umilkły słowa
tam gdzie idee szczere żyją

pozostać
czytać Księgę Hioba
czekać aż inni mnie zabiją

odejść
chcę nie chcę wiem odejdę
zamieszkam hen na kresów kresach

pozostać
dobrze głupcem będę
dajcie mi lampę Diogenesa