złożył ofiarę Bogu
z liter na papierze
i coś o zdradzie szepnął
mimochodem

i wyszedł z domu
wolnym krokiem do ogrodu
tam chwycił ziemię chłodną
w swoje ręce drżące

usłyszał kroki

to krytyków oddział zbrojny
w teorię wierszy
i w tendencje
i w konwencje
szedł by go pojmać

liryczny podmiot
zdrajca twórcy
kroczył przodem
śmiał się lirycznie
wpadł w objęcia swego pana

a potem
przez trzy dni
do zmartwychwstania
to on był
mi s t r z e m


zaprawdę wielka bitwa
a przez to i zwycięstwo
godne bicia medali
i w dzwony
i przegranych

zaprawdę w takich czasach
zwycięstwa się gromadzi
łatwiej niż lud w kościołach
łatwiej niż prawdy w głowach
łatwiej niż sprawiedliwych

zaprawdę nieuczciwych
nie trzeba brać orężnie

wie o tym dobry strateg
i słowo POKÓJ kładzie
i wielką dłoń na mapie

siada na tronie zdradzie
i już komunikuje
jabłkiem ze złota w dłoni

dławcie się
kruszcie zęby
oczy obróćcie w koło
krztuście się
drżyjcie gęby
bijcie o mury głową

co słyszę

głuche jęki
rezonans pustych czaszek

odchodzę w ciszę klęski
i po was nie zapłaczę
więc wy nie płaczcie po mnie
gdy wrócę
szyki zbrojne
zasieki fosy wały
nie będą mi przeszkodą

syn klęski synem chwały
prawda archeologią